No coz, ostatnio nie mam duzo szczescia jesli chodzi o prace. Tzn, zalezy jak na to patrzec, mozna powiedziec nic nie robic+wynagrodzenie=szczescie...
Wszystko zaczelo sie od projektow egzaminow dla nauczycieli - sprawdzenia ich umiejetnosci z mysla o poprawie poziomu edukacji w Ekwadorze. Sam pomysl w sobie - swietny, nic tylko przyklasnac wzdychajac czemu tak pozno. Niestety, wprowadzenie go w zycie to juz zupelnie inna sprawa. Projekt Ministerstwa Edukacji okazal sie byc zupelnie oderwany od rzeczywistosci, ktora ministerstwo w pewnej mierze pomaga tworzyc. Egzaminy ogolne - latwe, egzaminy dotyczace poszczegolnych materii - bardzo trudne. I wszystko byloby prawie ok, gdyby nie to, ze istnieja szkoly z jednym lub dwoma nauczycielami, tzw. Unidocente y Bidocente (wlasnie w takich pracuje). Istnieja z roznych powodow - daleko, nikt inny nie chce, i dlaczego wiecej niz dwoch na taka grupke dzieci. Niestety, ewaluacja nie bierze ich pod uwage, wiec ci nauczyciele beda musieli zdawac wszystkie przedmioty ktorych ucza co skonczy sie wywaleniem wiekszosci z nich. Moze i to nie byloby takie zle, gdyby ktos mial ich zastapic, ale w szkolach w dzungli, gleboko w gorach czy na innym krancu swiata nie wielu chce uczyc, a juz na pewno nie wielu dobrych. (POPRAWKA) Jesli nauczyciele nie zdadza egzaminow i powtorki, traca prace i ida na emeryture, z odprawa. Zmiany w prawie zakladaja tez obnizki plac - nauczyciel, ktory dotychczas zarabial 1000 dolarow ma zarabiac 450... Mowi sie rowniez ze rzad planuje skonczyc z mianowaniem nauczycieli, i od teraz beda dominowac kontraty roczne. Nauczyciel kontraktowy zarabia 250 dolarow. Wiec rozpoczal sie strajk nauczycieli. UNE (Unión Nacional de Educadores - Narodowy Zwiazek Nauczycielstwa) urzadzalo demonstracje, protesty, blokade drog i takie tam. Trzeba podkreslic ze wiele z tego to interesy samej organizacji i ochrona wlasnej niekompetencji, ale wyzej wymienione powody sprawiaja ze jestem sceptyczny wobec tej poszczegolnej reformy. Protestowano przeciw nowej ustawie o szkolnictwie, szkoly publiczne odwolywaly zajecia. Rzad postawil sie bardzo autorytarnie i oglosil ze nauczyciele sa zli (podobnie jak wczesniej media a wczesniej jeszcze kilka innych sektorow).
I tym samym prawie nie pracowalem w szkolach od wrzesnia, nie zrealizowalem programu ktory chcialem.
Oprocz tego przygotowalem (przygotowywalem, nie skonczylem jeszcze) zajecia na Uniwersytet, o korupcji i antykorupcji. Moj kurs zaakceptowano, zorganizowano mi sale, itd. Wszystko pieknie. Wyjechalem na tydzien do Perú, gdzie mialem konferencje miedzynarodowa mlodziezy latynoamerykanskiej odnosnie zmian klimatu, jak wrocilem, spokojnie sobie pracowalem w biurze nad prezentacja pp na kurs, nieswiadomy tego co sie dzieje w kraju, kiedy przyszedl koordynator i mi oznajmil, ze wlasnie trwa... strajk szkolnictwa wyzszego... Rzad przedstawil projekt nowej ustawy o szkolnictwie wyzszym :) I prawdopodobnie kurs sie nie odbedzie. Przyszedlem na wyznaczona godzine, UNACH zamkniety, kiedy w koncu go otwarli, studenci nie chcieli przyjsc na zajecia. Strajkowano przeciwko naruszaniu autonomii uniwersyteckiej.
Wyglada na to ze sytuacja nie zmieni sie zbytnio w ciagu najblizszych dni, w przyszlym tygodniu poniedzialek i wtorek sa wolne a w kolejny poniedzialek juz wybywam, wiec podczas rozmowy z poddziekanem zdecydowalismy odwolac kurs i przeniesc go na odlegly termin styczen-luty (jesli w ogole...).
Wiec tak oto, przygotowawszy mniej lub bardziej pewne rzeczy (kursu nie skonczylem, ale sporo nad nim pracowalem...), zadne dzialanie w edukacji nie doszlo do skutku w ciagu ostatnich dwoch miesiecy. No coz, wiele z tym juz nie zrobie. Tyle przynajmniej, ze pracujac nad kursem sporo sie nauczylem i czasu nie moge uznac za stracony, warto bylo.
Co do konferencji miedzynarodowej mlodziezy latynoamerykanskiej odnosnie zmian klimatu w Perú, w miare sie udala, chociaz nie byla az tak ogolnolatynoamerykanska jakby sie chcialo, i tak dobrze zorganizowana. Byly ciekawe wyklady, sporo informacji, i wspolna praca nad listem na szczyt ONZ w Kopenhadze, ktory CANLA (Cliamate Action Network - Latin America) czy wlasciwie CAN wysle (ta organizacja globalna ma taka mozliwosc) i zostanie tam przeczytany, jak wszystko pojdzie dobrze. Oprocz tego, jesli sie uda rozpoczniemy troszke bardziej intensywna wspolprace miedzy organizacjami srodowiskowymi i mlodziezowymi z Ekwadoru i Perú. Poza praca, kolejne wrazenia z Perú - nie cierpie Limy, a granicy w Tumbes-Huaquillas po prostu nienawidze. W Mancora jest fajna plaza, a jedzenie peruanskie jest dobre :)
Nic, teraz juz tylko mi pozostaje pozegnac sie w szkolach, przygotowac pare rzeczy i pare akcji zakonczyc, i az do powrotu do Polski, wakacje...
Festivalfff 2012
Hace 13 años