domingo, 5 de abril de 2009

¡¡¡Viva mi Pilsener, viva mi Ecuador!!!

Takie zawolanie uslyszalem na stadionie, czekajac na mecz Ekwador - Brazylia. Autorem byl komentator meczu, a Pilsener, najlepsze piwo dostepne w Ekwadorze (nie ma nic wspolnego z tym, ktore mamy w Polsce, oprocz marki, tu jest naprawde dobre a w Polsce nie da sie tego pic), glownym sponsorem meczu, z potezna kampania reklamowa. Mecz znakomity, nie wiem czy emitowany w polskiej telewizji. Ekwador ma swietna ekipe i gral duzo lepiej niz Brazylia, chociaz mecz skonczyl sie 1:1, niestety. W rezultacie 2 meczy, tego i Brazylia - Paragwaj (pierwszego w eliminacjach do mistrzostw w Ameryce Poludniowej), ktory tez zakonczyl sie 1:1 - Paragwaj zapunktowal w ostatniej minucie, po golu pozostalo 10 sekund meczu) szanse Ekwadoru na gre w Republice Poludniowej Afryki stanely pod znakiem zapytania. Ale mecz byl wspanialy i fajnie bylo zobaczyc tych wszystkich slawnych Brazylijczykow na zywo, Ronaldinio (ktorego byl to chyba najslabszy mecz w karierze, w prasie brazylijskiej opisano, ze zachowal sie jak turysta :) ), Julio Cesar czy Batista.

Mecz byl w Quito, mialem W KONCU okazje troszke pozwiedzac to miasto. To miasto jest tak inne od reszty Ekwadoru, jak Dublin od reszty Irlandii (wybaczcie porownanie, ale nic innego nie przychodzi mi do glowy ;) ), tyle ze - dla odmiany - roznica jest na plus. Kultura jazdy o wiele bardziej... cywilizowana (nie trzeba uciekac przed samochodami na pasach), taksowki w ciagu dnia maja taksometry (ale i tak sa strasznie drogie....), miasto nie idzie spac o 10 - ma bogate zycie nocne, o wiele ciekawsze niz w Riobamba jak latwo mozna sie domyslic.... Oczywiscie mnostwo turystow. Stare miasto atmosfera przypomina nieco Krakow (co ciekawe, starowka razem z Krakowem znalazlo sie na pierwszej liscie UNESCO w 1978 roku), sliczne male kawiarenki, waskie uliczki.... Zabudowa kolonialna. Jako ze znajduje sie w gorach, widok w nocy jest niesamowity - wszedzie dookola mozna zobaczyc rozswietlone wzgorza, migajace w ciemnosciach. Quito jest piekne i doprawdy wyjatkowe, jedne z najpiekniejszych miast jakie widzialem w zyciu (razem z Tallinnem, Paryzem i Krakowem:P). Swoisty klimat ameryki lacinskiej przybiera w nim piekne i zarazem tragiczne ksztalty, mieszanka piekna, biedy, zabawy i walki o kazdy grosz (hm, cent), nie pozwala przestac myslec ani na chwile. Pogoda za to jest.... koszmarna. Jak to w gorach, zmienia sie jak w kalejdoskopie - albo upal nie do wytrzymania, albo leje jak z cebra, a w nocy zimno. Na stadionie, bez nawet odrobinki cienia, oblewalismy sie olejkiem do opalania (w Europie najsilniejsze olejki maja filtr ok 30, tutaj przewaznie maja 60-100, krem do makijazu potrafi miec 30), i nie dalo sie wytrzymac. Po paru godzinach zaczelo walic zabami, po chwili znowu upal, zaraz potem sie zachmurzylo, i znowu upal. Podsumowujac, czuje, ze odwiedze Quito jeszcze nie jeden raz (z olejkiem 100), w koncu zostalo jeszcze sporo do zobaczenia....

Przy okazji wybralismy sie na Mitad del Mundo - rownik. Zarowno ten hm, tradycyjny, jak i ten prawdziwy (jakies 100? metrow roznicy miedzy nimi, prawdziwy wyznaczony przez gps do 5 metrow, bardziej dokladnie przez przyrode, eksperymenty itd, poza tym juz dawno wyznaczony za pomoca obserwacji m.in. roslinnosci przez Indian - na reklamach widnieje ze przez GPS by przyciagnac turystow). Na prawdziwym rowniku robilismy eksperymenty - stawianie jajka na glowce gwozdzia, kierunek splywania wody (na polkuli poludniowej zgodnie z ruchem wskazowek zegara, polnocnej przeciwny, a na rowniku - woda sie nie kreci i rownomiernie z kazdej strony spada w dol), eksperymenty z sila (na srodku swiata obiekty waza mniej, ludzie mniej wiecej 2 kilo, oczywiscie zalezy od wagi, i o wiele latwiej rozstrzepic czyjes zlaczone palce czy obnizyc wyciagniete do gory rece) a takze z rownowaga (na rowniku mozna zlapac swoista rownowage miedzy biegunami, ale trzeba byc linoskoczkiem - grawitacja bardzo latwo sciaga w jedna i druga strone, jak tylko odrobinke sie przechylisz). Odwiedzilismy tez muzeum owadow (dla mnie osobiscie badzo ciekawe bo sie nimi interesuje - nowa informacja, nie wiedzialem, ze 25% gatunkow znanych zwierzat to cykady).

Niedaleko rownika odwiedzilismy tez krater wulkanu Pululahua, ktory przed wybuchem ponad dwa tysiace lat temu mial przynajmniej 6700 metrow wysokosci, jednak podczas erupcji stozek zostal calkowicie zniszczony i pozostaly tylko niewysokie (hm, 3000 metrow nad poziomem morza ? :) gorki dookola. Wybuch musial byc straszliwy. Obecnie na dnie krateru zyja ludzie.

Kilka slow o kampanii wyborczej. No wiec nie wiele sie zmienilo, poza tym ze usuneli mi radnego z okna i zamontowali na dachu (gdzie bardzo szybko sie zniszczyl i wyglada tak, jakby zaraz mial spasc, na co liczymy, jesli tylko nikogo przy tym nie zabije i nie uszkodzi), programow dluugo nie bylo, teraz zdaje sie ze juz sa (jakos od piatku, od debaty wyborczej), ale jeszcze ich nie widzialem. Muzyka dalej nie przestaje grac. Wywieslismy na naszym tarasie wieli plakat, nad ktorym pracowalismy pol dnia, ktory glosi WIECEJ PROGRAMOW MNIEJ MUZYKI WYBORCZEJ JUZ DOSC !!!! :) Bedzie na zdjeciach. Co ciekawe, 10 kwietnia wchodzi w zycie nowe prawo wyborcze (robota prezydenta republiki, ktory mogl je podpisac wczesniej, ale czekal do ostatniego dnia), o ktorym wiekszosc ludzi (i kandydatow) nie ma zielonego pojecia. No coz, Estamos en Ecuador. Co do debaty, nie byla najgorsza, ale.... Organizatorzy, Prensa, tutejsza gazeta, zapomnieli wspomniec ze nie powinno byc promocji kandydatow na sali albo zorganizowac ja w sprawiedliwy sposob. W rezultacie dwa komitety wytapetowaly sale swoimi plakatami - jedna jedna, a druga druga strone, pozostala czworka pozostala bez miejsca na reklame (swoja droga nie wiem czy w ogole o tym pomysleli). Nie bylo rowniez podzialu tematycznego (szkoda, chcialbym uslyszec wypowiedzi wszystkich kandydatow na kilka waznych tematow, a nie tylko zarys planu dzialania), a dla jednego kandydata ktory sie spoznil nie zostawiono wolnego miejsca i siedzial z boku, razem z reporterami. Poza tym, nienajgorzej.

I kilka slow o wodzie. W Europie traktujemy ja jako cos normalnego, danego, z czym raczej nie ma zadnych problemow. W Ekwadorze jest inaczej, chociaz na tle Ameryki Lacinskiej ma szczescie posiadania duzych ilosci wody. Pomimo tego, ok 30% kraju ma problemy z dostepem do wody - centrum i poludnie. W Guano nie ma jeszcze tak zwanej "wody pitnej", jest "woda do spozycia ludzkiego". Oznacza to mniej wiecej tyle, ze w wodzie moga byc grozne bakterie i fekalia (sic!), i trzeba ja zawsze gotowac bo spozycie z kranu moze oznaczac wizyte w szpitalu. Ponadto, tej wody czesto brakuje, i potrafi jej nie byc przez dobrych kilka dni, wowczas ludzie biegaja z wiadrami w strone miejsca, gdzie robi sie pranie i, obawiam sie, rzeki. Oczywiscie brak wody oznacza stosy brudnych naczyn w domu i brak kapieli przez kilka dni. W Riobamba jest podobnie, mam wrazenie ze nawet gorzej. Woda pitna, zamontowanie porzadnej sieci rurociagow i filtrow to wazny element kampanii wyborczej w Guano.

Innym waznym dla ludzi problemem jest zabezpieczenie Cantónu przed wybuchem wulkanu Tungurahua, na co niestety podczas debaty zaden z kandydatow nie mial dobrego pomyslu.

5 comentarios:

  1. ech Janie czego jak czego ale tego meczu to Ci zazdroszczę...daj jakieś zdjęcia z meczu jeśli masz!nie wiem tylko czemu odebrałeś "swojemu"(???) Ekwadorowi szansę występu w RPA - zostało jeszcze 8 spotkań eliminacji, a straty do miejsca barażowego ma zaledwie 3 pkt!!!ciekawie piszesz o wodzie - kiedyś czytałem, że na Czarnym Lądzie ludzie umierają z pragnienia, nie wiedząc, że dostaliby się do wody, kopiąc 2-metrowy dołek...smutne i tragiczne zarazem...aha - trochę Cię tłumaczy Twoja dłuższa nieobecność w Polsce (a może stałeś się ekwadorofilem???)ale Quito i Warszawa mają mniej więcej po 2 mln mieszkańców, Krakowa proszę nie doczepiać!!!za tę deprecjację naszych dwóch znakomitych miast jesteś na cenzurowanym u Wszechpolaków☺☺☺☺☺no chyba że po powrocie planujesz karierę w TVP...
    trzymaj się Piotrek D.

    ResponderEliminar
  2. tak mi się przypomniał "tomek u źródeł amazonki" jak o tym równiku i quito pisałeś... no nic, kolejne miejsce w rubryce "would like to go" .
    pozdro

    ResponderEliminar
  3. Witaj Piotrze, dzieki za uwagi :) Ignorancki wpis o Warszawie zmienilem, faktycznie Quito (obecnie, bo ostatnie statystyki to 2001...) to Warszawa i tylko ze 2 dzielnice Krakowa, moze pol Krakowa (przyrost populacji Quito jest zastraszajacy, ostatnio co dziesiec lat ok 400 tys), niewiem kiedy naszej stolicy az tyle przybylo ;P Aj biedni wszechpolacy, prawie mi ich zal... jednak niestety nie tylko oni mogliby poczuc sie urazeni ;)

    Co do wody, to jednak tu jest inaczej niz na Czarnym Ladzie... Faktycznie, to o czym napisales tragiczne i smutne.....

    Na pilce noznej jak dobrze wiesz sie nie znam:) W ogole :) Pewnie masz racje, niestety w tym wzgledzie powtarzam tylko opinie napotkanych "znawcow", ktorzy twierdza przekonani ze realnych szans juz nie ma. Chociaz faktycznie, do Urugwaju brakuje tylko 3 punktow i jest na rowni z Kolumbia, ktora prawie nigdy nie jezdzi na mistrzostwa (ostatni raz w 1994 jesli sie nie myle :P), takze skreslanie Ekwadoru wydaje sie przedwczesne... Wiec poprawiam :) Dzieki i pozdrawiam serdecznie!!

    ResponderEliminar
  4. Zdjęcia są przepiękne, nawet ci wybaczam długie milczenie :)
    A gdzie równik???? i mecz?
    Cieszę się, że to wszystko oglądasz oczkami :D
    Pozdrawiam
    Mom

    ResponderEliminar
  5. Janku,
    Wiele widzisz - j.w. - i ja cieszę się, że na własne oczy możesz tyle poznać, tyle doświadczyć.

    Co do kampanii, to u nas też trwa - do Parlamentu Europejskiego - Monika, Paweł i wolontariuszka przeprowadzają z ramienia FIMO wraz z innymi 3 osobami monitoring finansowania tej kampanii w ramach projektu Programu Przeciw Korupcji FB.

    Poza tym przesłałem Ci jeszcze raz na GG co pod koniec marca pisałem, a Ty mi wredna małpo nie odpowiedziałeś :-p

    Pozdrawiam serdecznie wraz z życzeniami na okres wielkanocny darów rozwagi, mądrości, spokoju i wciąż niespożytej energii :-) (swoją drogą napisałbyś jak oni spędzają te święta),

    Przemek

    ResponderEliminar