Coz, nadszedl czas na male podsumowanie tego, co sie wydarzylo w tym roku, od listopada 2008 do listopada 2009.
Moj pobyt w Ekwadorze to, z punktu widzenia wolontariatu (bylo rowniez sporo osobistych, ale o nich nie chce pisac), historia porazek. Porazek z roznych przyczyn.
Po pierwsze, na pewno sprawy skomplikowaly wybory (zwlaszcza lokalne): takie dzialania jak przygotowania do kampanii wyborczej, kampania wyborcza, wybory, i w koncu ich wynik. Zaangazowanie naszego koordynadora okazalo sie istotne, zajety (przegranymi) wyborami nie przejmowal sie szczegolnie wolontariuszami i wszystko, czym sie zajmowalismy musielismy sobie organizowac sami. Ponadto postrzeganie jako osoby zaangazowane tez nam nie pomagalo.
Do tego dochodza strajki w szkolnictwie i szkolnictwie wyzszym, o czym juz pisalem. Zamkniete szkoly i palenie opon przez studentow nie pomaga w urzadzaniu zajec.
Oprocz tego dochodza konfliktowe charaktery, konflikty w grupie i z innymi ludzmi, ktore nie ulatwily nam zycia i wszystko straszliwie skomplikowaly. Roznice w pogladach i niewielka tolerancja, niestety tez. Opinie, jakie sie pojawily o grupie wolontariuszy nie pomogly dzialac jak nalezy.
Do tego dochodzi nasza niekompetencja w pewnych kwestiach, roznice kulturowe, brak zrozumienia co jest grane kiedy trzeba bylo, brak zaufania, problemy osobiste, czasem lenistwo.
Ale na szczescie byly tez pewne sukcesy:
Udalo mi sie podszkolic lub nauczyc sporo dzieci, jak uzywac komputer – czesto calkowicie od podstaw, a takze troszke angielskiego na tych kilku lekcjach, ktore z jezyka przeprowadzilem. Na informatyce uczylem tez liczyc i pisac i dzieci robily postepy... Zajecia z Zabawnej Nauki rowniez zakonczyly sie sukcesem, udalo sie tez przeprowadzic kilka innych zajec na rozne tematy, o korupcji, o ekologii... Pracy z dziecmi w San Gerardo, mimo ze projekt zakonczyl sie niepowodzeniem, tez nie moge zaliczyc calkowicie do porazek, dzieci niezle spedzily czas i, mam nadzieje, czegos sie nauczyly.
Co osobiscie wygralem na tym wszystkim?... Troche sie nauczylem, w wielu sferach.
Sposrod roznych, najwazniejsze – byc naprawde soba i robic to, co naprawde chce robic... I kochac ludzi, takimi, jakimi sa...
Mysle, ze udalo mi sie osiagnac cos, co chcialem – pozbyc sie europocentrycznego (czy zachodniocentrycznego) punktu widzenia...
Wygralem rowniez troche ludzi, ktorzy mysla o mnie dobrze, i troche ludzi ktorzy mysla o mnie zle. I byc moze kilku przyjaciol.
Zrozumialem tutaj jeszcze jedna bardzo wazna rzecz: Jak wspaniala mam rodzine i przyjaciol w Polsce (podobno lepiej pozno niz wcale =)). Tutaj sposob relacjonowania wydaje sie byc inny. Wielu ludzi nie ma prawdziwych przyjaciol, ma jedynie kumpli. Kumpli, ktorych sie wykorzystuje do roznych rzeczy... Nie ma byc moze tego zindywidualizowania ktore mamy w Polsce, ludzie chetniej wspolpracuja, ale przyjaznie w Europie, i w Polsce,wydaja sie byc zupelnie inne, glebsze. Albo po prostu ja mam szczescie zyc obok wlasnie tych wlasciwych ludzi, i to wlasnie dzieki nim mam ochote wrocic do Polski, przynajmniej na jakis czas. Gdyby nie oni, pewnie zostalbym tutaj, tutaj mam o wiele wiecej swobody... Mowia, ze dom jest tam, gdzie jest serce... A tam, gdzie sa bliscy i przyjaciele, jest przynajmniej jego spory kawalek. Co jednak nie znaczy, ze spedza sie tam duzo czasu.
Coz, teraz imprezy pozegnalne, i przez Atlantyk...
Festivalfff 2012
Hace 13 años
"... przynajmniej na jakis czas" :>???
ResponderEliminarOzesz Ty... :P
Ale argument ze swoboda mnie przekonuje, wiec wycofuje roszczenia do Twojej osoby :P
Chcialbym Ci tylko powiedziec, ze nie bedziesz sie nudzic bo musisz mi pomoc w projekcie. Ale PRZEDE WSZYSTKIM - idziemy na "2012", bo musisz sie odmozdzyc :P Poza tym idziemy na "Paranormal Activity", bo podobno jest przerazajace do granic :D i ta tematyka... :P A poza tym obczaj "The men who stare at goats" - jesli nie puszcza tego w Polsce do konca listopada, to nie pojdziemy, tylko damy tej *niewydarzonej umyslowo prawnoautorskiej mafii* kolejny powod do narzekania na "piractwo" :>
No i bede mial jeszcze propozycje, ale to juz w cztery oczy plus moje okulary ;)
P.B.