Podroz
Jak pisalem, razem z François zaplanowalismy na lipiec podroz do Perú. Wyruszylismy, nie bez komplikacji bo jakzeby inaczej (pisac nie bede, bo.... szkoda gadac...), 1 lipca w nocy. Coz moge napisac, podroz bardzo sie udala. W wielkim skrocie wygladala tak: 10 godzin do granicy, pol dnia granica i Tumbes (miasto na polnocy Perú), 20 godzin do Limy, 4 dni w Limie, 6 godzin do Nazca (zostawilem François w stolicy), 3 dni w Nazca, 8 godzin do Arrequipa (tam znow spotkalem francuza), 2 dni w Arrepuipie, jakies 10 godzin do Puno, noc i dzien w Puno, jakies 8 godzin do La Paz wraz z przekroczaniem granicy, 10 godzin do Uyuni (miasto na poludniu Bolivii, jakies 120 km od granicy z Argentyna i Chile), 2 dni w Uyuni, i znow 10 godzin do La Paz, stamtad jakies 12 do Cuzco, tam noc, 8 godzin (+3 marszu) do Aguas Calientes (miasto pod Machu Picchu), tam 2 noce i znow 8 (+3) do Cuzco, noc i dzien w Cuzco, 18 godzin do Limy, wieczor w Limie, okolo 10 godzin do Trujillo, dzien w Trujillo, 10 godzin do Tumbes i okolo 10 do Guano. Lacznie 22 dni, w duzej czesci spedzone w busie. Prawie caly czas przez pustynie (Perú, poza czescia Amazonii, to jedna wielka pustynia (no, wlasciwie kilka pustyn) – cale wybrzeze i spora czesc Sierry sa pustynne albo po prostu bardzo suche (swoja droga ciekawe wrazenie).... Podobnie duza czesc Boliwii. Wiekszosc z tej trasy to czesc tzw. Gringo trail – szlak gringo – najbardziej uczeszczana turystyczna trasa Ameryki Poludniowej. Ufff..... Ale jak sie przyjrzec z bliska, bylo troche bardziej emocjonujaco. Aby nie marnowac miejsca i czasu, opisze tylko najwazniejsze momenty podrozy. Zaczne wiec od Limy.
Lima
Lima to kilka naj – najwieksze miasto w Perú (8,5 miliona mieszkancow, 30% ludnosci Perú), majwieksze na wybrzezu Pacyfiku w Ameryce Poludniowej i drugie na swiecie najwieksze miasto na pustyni (po Kairze). Do szczegolnie przyjemnych nie nalezy – w miescie przez wiekszosc czasu wisi mgla, jesli nie mgla to smog (mowi sie zgryzliwie, ze przez jedno i drugie slonce mozna tam ogladac jakies 2 dni w roku), rozwarstwienie spoleczne jest ogromne – dzielnice dla bogatych (i turystow), z monitoringiem i policjantem na prawie kazdym rogu, i dzielnice skrajnej biedy – a na dodatek cholernie niebezpieczne (bylem tam tylko chwile a zdazyli mnie napasc, rozmawiajac z François nie zauwazylismy ze wychodzimy z centrum miasta, i na pierwszej ulicy poza uczeszczanymi napadlo nas pieciu gosci, szczesliwie nic nam sie nie stalo i nawet nic mi nie ukradli, François stracil tylko 4,5 sola czyli jakies 4,5 zlotego, zeby sie nie rozpisywac – mielismy mnostwo szczescia). Jakos sie nie zakochalem, chociaz miasto i jego problemy spoleczne sa bardzo ciekawe. Mieszkalismy w bezpiecznej dzielnicy Mira Flores (straszna gringolandia, co tez odbija sie na cenach), zwiedzilismy bardzo powierzchownie centrum miasta, i wybrzeze – gdzie sprobowalismy surfingu :) Strasznie fajna zabawa :) Poznalismy sporo ciekawych ludzi z roznych stron swiata, z ktorymi staramy sie teraz utrzymywac kontakt. Nie wiele wiecej do dodania. No moze jeszcze to, ze peruanki sa ladne :)
Nazca
Nazca chcialem odwiedzic od bardzo dawna, mysle ze malo jest osob ktore nie slyszaly o liniach i rysunkach, ktore mozna zobaczyc tylko z samolotu (co nie jest prawda, rysunki mozna zobaczyc z nie bardzo wysokiej wiezy, chociaz aby ogarnac linie potrzeba wyobrazni, albo faktycznie samolotu). W Nazca wzialem samolot i przelecialem sie nad liniami (koszt okolo 50 dolarow, w zeszlym roku ceny dochodzily do okolo 180 dolarow - coz, wyglada na to ze nawet ogolnoswiatowy kryzys „zakonczony” bez wyraznych zmian czy konkluzji ma swoje pozytywne skutki dla niektorych:) ). Oglada sie rysunki, bardzo interesujace, fajnie zobaczyc to wlasnymi oczami, chociaz moze nie robi az takiego wrazenia – rysunki, choc spektakularne, to tylko czesc wiekszej calosci ktora stanowia linie i figury geometryczne, poza nimi jest tez kilka spiral (rysunek pojawiajacy sie na calym swiecie, powszechny juz w neolicie). Ogolnie linie to nie tylko Nazca i wyglada na to ze nie tylko kultura Nazca – ciagna sie od granicy z Chile az do Limy. Same rysunki sa male w porownaniu z liniami i figurami geometrycznymi. Tego samego dnia wybralem sie na wyklad Victorii Nikitzki w Centrum Maria Reiche (gdzie kupilem ksiazke Marii Reiche, ktora lyknalem w ciagu pobytu w Nazca), dzien pozniej do stolicy ludu Nazca, Cahuachi (odwiedzajac po drodze część akweduktow, miejsce gdzie przetrzymuje się nie chciane w muzeum kosci, i pozniejsze ruiny inkaskie, zakopane przez odchodzacych Inkow wycofujacych się przed Hiszpanami), a pozniej znow do Centrum Marie Reiche – aby popracowac jako wolontariusz i pozniej wybrac sie z Victoria w teren, aby zobaczyc linie z bliska i przeprowadzic eksperyment z precikami metalu i poszukiwaniem wody.
Pustynia Nazca to jedno z najsuchszych miejsc na ziemi, przynajmniej tak bylo do niedawna – padalo tam do niedawna pol godziny w ciagu roku, w ostatnich dekadach zaobserwowano powazne zmiany klimatyczne w których wyniku zdarzaja się przelotne deszcze i silne ulewy które powaznie groza rysunkom. Dotychczas przetrwaly ponieważ deszczy nie bylo, a poduszka cieplego powietrza powstala w wyniku nagrzania pustyni chronila ziemie przed silnymi wiatrami. Linie sa wykonane poprzez usuniecie okolo 10 centymetrowej warstwy spalonej sloncem ziemi naniesionej niegdys przez wiatr z Andow i odsloniecie wapiennej, bialej warstwy pod nia.
Istnieje wiele teorii dotyczacych pochodzenia i znaczenia lin. W dalszym ciagu brakuje dzialan, aby dokladnie zbadac niektore z nich. Część z nich (trojkaty) wskazuje na podziemne kanaly wodne, część linii (przynajmniej z punktow z których na wszystkie strony odchodzi ich mnostwo) wskazuje na pozycje slonca podczas przesilen i rownonocy. Jako ze ziemia zmienila odrobinke swoja pozycje wzgledem cial niebieskich, aby obliczac, czy pozostale linie wskazuja na jakis element wyzej na niebie, trzeba przeprowadzac skomplikowane obliczenia, ponadto linie powstawaly prawdopodobnie przez setki lat, i ustawienie ziemi wzgledem obiektow na niebie ulegalo w miedzyczasie pewnym zmianom, co dodatkowo komplikuje sprawe. Obecnie ponoc 30% wkazuje na obiekty astronomiczne, 30% na kanaly wodne, w związku z czym uznaje się ze teorie te nie mają wystarczajacego poparcia... Inne teorie glosza ze linie to trasy dla pielgrzymek laczace rozne miejsca kultu. Ich minusem jest to, ze niektore linie prowadza przez wzniesienia, na które trzeba niemalze uprawiac wspinaczke aby wejsc – z drugiej strony w praktykach religijnych nie takie rzeczy widywano... Inna teoria glosi ze ludzie z kultury Nazca potrafili tworzyc balony, jednak poza wytwarzanym przez nich materialem wystarczajaco gestym aby taki balon utrzymac w powietrzu, nie ma zadnych dowodow te teorie potwierdzajacych. O teoriach takich jak Ericha von Dänikena tlumaczaca linie jako znaki dla istot pozaziemskich nawet nie zamierzam się rozpisywac. Co do trzech pierwszych (kalendarz astronomiczny, drogowzkazy do kanalow wodnych, pielgrzymki religijne) nie jest wykluczone, ze wszystkie naraz są poprawne, linie powstawaly przez wiele lat, ich rola mogla się zmieniac wraz ze zmianami w kulturze które przeciez nastepowaly (np. silniejsze El Niño, które silnie oddzialywuje na kultury wybrzeza i andyjskie, przez niemoznosc kaplanow do jego przewidywania doprowadzilo do upadku wiary religijnej ludu Nazca i ich stolicy, centrum religijnego i kulturalnego, Cahuachi). Istnieje również teoria, ze linie to cos więcej niż tylko kalendarz astronomiczny, raczej ksiazka przedstawiajaca wiedzę ludu Nazca, pozostawiona dla następnych pokolen, zawierajaca bardzo wazne informacje, takie jak gdzie znalezc wode (w koncu Nazca to pustynia), a także kalendarz astonomiczny, który tez jest niezwykle istotny (tam niemalze niezbedny) np. dla agrikultury. Co do rysunkow, uwaza się ze mialy charakter ceremonialny.
Kultura Nazca jest zdumiewajaca również pod innymi wzgledami. Budowali piramidy, czego dowodem jest Cahuachi, stolica ludu Nazca, skladajaca się z 34 piramid. Najwieksza z nich, zbudowana z glinianych cegiel mierzy 40 metrow wysokosci, i ma podziemnr tunele. Jej dokladne znaczenie nie jest jeszcze znane, bo brakuje pieniedzy na badania, które zreszta beda trwaly jeszcze wiele lat, jako ze odkopanie jej spod piasku nie jest zadaniem latwym (sprawe utrudniaja wydarzania takie jak proby wykopalisk przez osoby bez wyksztalcenia w tym kierunku i rabunki artefaktow archeologicznych). Podobno odnaleziono tam slady wskazujace na to ze zmarli byli malowani w sceny religijne (http://www.baluart.net/articulo/lineas-de-nazca-y-cahuachi-eran-centro-ceremonial). Historia miasta jest bardzo interesujaca – przypuszcza się, ze miasto upadlo, ponieważ fenomen El niño i niezdolnosc kaplanow (którzy posiadali przeciez ogromna wiedze) do jego przewidywania podkopal wiare ludu, i miasto zostalo opuszczone i zasypane przez piaski.Innym zdumiewajacym aspektem tej kultury są instrumenty muzyczne, posiadajace więcej tonow niż obecne (nasze posiadaja osiem, a Nazca mialy dwanascie, jeśli się nie myle), i rytualy z nimi zwiazane – wierzono, ze instrument muzyczny posiada dusze, i po jednym jego uzyciu, niszczono go, aby te dusze uwolnic. Nazca zbudowali tez imponujaca siec odpornych na wstrzasy, czesciowo krytych akweduktow z ukladanych kamieni, dostarczajacych wode dla ich upraw i do uzytku codziennego. (Tutaj jedna uwaga - jeśli naduzywam slowa kultura, to dlatego ze tak się w krajach andyjskich okresla ludy starozytne – np. kultura Nazca albo kultura Wari).
Podczas pobytu w Nazca zarysowala mi się, nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni, uniwersalna wizja swiata starozytnego. Istnieja dane wskazujace na relacje pomiedzy kulturami starozytnego swiata. Pierwsze podobienstwa to między ludami Ameryki, takie jak Wirakocza (ojciec bogow w mitologii inkaskiej) – Quetzalcoatl (najwyzszy bog Aztekow). Można powiedziec, ze ludy te nie znajduja się tak daleko od siebie, ale zwazywszy na typ terenu, jaki ich dzieli i na srodki komunikacji w ich epoce, kontakt między nimi był nie lada wyczynem. Innym przykladem, nieco bardziej emocjonujacym, jest znalezienie lisci koki w mumiach egipskich. Koka pochodzi z regionu Andow, co robila w Egipcie? Czy jest mozliwe, ze kiedys tam rosla? Normalnie koka rosnie na pewnych wysokosciach, i nic nie wskazuje aby wystepowala naturalnie w innych miejscach niż Andy. Thor Heyerdahl, norweski podroznik i odkrywca, zajmujacy sie archeologia i antropologia, propagator teorii dyfucjonizmu, znany ze swoich przedsiewziec jak Wyprawa Kon-Tiki czy Ekspedycja Ra, badajac piramidy w Güímarze na Teneryfie (Wyspy Kanaryjskie) doszedl do wniosku, ze byla to baza wypadowa podczas podrozy między basenem Morza Srodziemnego a Ameryka.
Niezwykle to ciekawe. Coz, poczytawszy troche o tym temacie utknalem między dwoma przekonywujacymi i pociagajacymi teoriami rozwoju kultury, ewolucjonizmem kulturowym i dyfucjonizmem kulturowym. Fajnie byloby wiedziec, która z nich ma więcej racji, obecnie – nie wiem.
Spotkanie z Victoria Nikitzki byla dla mnie istotne również dlatego, ze w jej osobie zobaczylem ciekawy problem kogoś wychowanego w kulturze europejskiej w Ameryce Lacinskiej. Victoria traktuje Marie Reiche jak aniola, ktoremu nalezny jest bezwarunkowy szacunek ze strony obywateli i instytucji peruwianskich. Uwaza, ze wszystko, co jej poswiecono (np. pomnik), jest jedynie na pokaz i w rzeczywistosci nikt jej nie szanuje tak jak powinien. Calkiem mozliwe ze ma w tej kwestii racje. Victoria czuje się opuszczona w swojej walce o propagowanie ideii Marii Reiche, (która to walka obecnie wydaje się lekko bez sensu i idealistyczna, wyrwana z kontekstu spolecznego Perú) a także w walce o zachowanie linii (to już zupelnie inna, pilna sprawa).Brak jej dobrego kontaktu ze spolecznoscia w której zyje, który utrudnia jej intelektualne i lekko elitarystyczne zachowanie, którego ludzie wokół nierozumieja. Szanuje peruwianczykow i rozumie część problemow spoleczenstwa majacego slaba edukacje, jednoczesnie wyglada na to ze nie potrafi dostosowac swojego zachowania do swojej wiedzy i zada od nich zbyt wiele. Europejczykow i Amerykanow nie szanuje zbytnio, uwaza ze mamy zobowiazania wobec dziedzictwa swiatowego, których nie spelniamy (ma racje, problem polega na tym, ze wielu z nas, którzy chcieli by pomoc, nie może robic zbyt wielu rzeczy jednoczesnie, ale faktem jest, ze przy tak ogromnym zainteresowaniu liniami można by sobie wyobrazic o wiele wieksza pomoc organizacji pozarzadowych itd.). Brakuje jej również umiejetnosci obslugi komputera, wobec czego jej kontakt ze swiatem i mozliwosci pozyskiwania pomocy wolontariuszy są drastycznie zmniejszone. Mowi o sobie, ze pochodzi z kosmosu, w mojej przytomnosci ani razu nie powiedziala ze jest Austriaczka. Zyje w Centrum Marii Reiche, które zalozyla, w ktorym wszystko jest zaimprowizowane, brudne i zabalaganione, wyglada bardziej jak zbior szalasow. Osamotniona w swojej pracy, w rezultacie jest nieco zgorzkniala. Osobiscie, pomimo wszystkich negatywnych stron, bardzo szanuje te kobiete za jej wole, i wiedzę. Nadal jest w Nazca i pomimo tych wszystkich ograniczen, stara się cos zrobic.Ja i dwie Holenderki popracowalismy dla niej jako wolontariusze, pomagajac usunac galezie drzew wychodzace na ulice (dla mnie, paskudna robota, nienawidze ciecia drzew).
Victoria opowiedziala nam z jej punktu widzenia o pewnym problemie (również jej problemie), jaki zaistnial w tym malym miasteczku. Jakis czas temu pojawili się Wlosi, którzy zainwestowali sporo pieniedzy w stworzenie Muzeum Lin Nazca. Czerpia oni korzysci finansowe, jednoczesnie nie prowadza zadnych inwestycji w ochrone lin. Jeśli chodzi o rozpowszechnianie kultury – cena biletu do muzeum kosztuje 15 soli, co dla przecietnego peruwianczyka jest cena zaporowa (wystarczajaca zaporowa, zebym ja sobie odmowil przyjemnosci, zwlaszcza po tym co uslyszalem o muzeum od osob, które je odwiedzily). Victoria twierdzi, ze ci Wlosi to wloska mafia, ale pozwalam sobie nie traktowac jej zbyt powaznie w tej kwestii. Należy również zaznaczyc, ze to jej konkurencja. Kwestia Victorii i Wlochow również dala mi do myslenia, chociaz jest to historia oparta na wypowiedziach jedynie jednej strony.
Podsumowujac, sporo sie nauczylem podczas pobytu w Nazca, i kilka rzeczy stalo się dla mnie nieco wazniejszymi przedmiotami zainteresowan niż wczesniej. Czego zaluje, to ze nie udalo mi się odwiedzic (poza malym fragmentem) oslawionych akweduktow
Z Nazca udalem się do Arrequipa (z powodu ogolnonarodowego strajku przeciw nowym ustawom placac za bilet jak za woly), gdzie znow spotkalem się z François.
Arrequipa
Arrequipa to wspaniale kolonialne miasto w Andach peruwianskich na wysokosci 2335 metrow m.n.p.m. Mnostwo pieknych kosciolow, ladne centrum miasta (pelne golebi) z arkadami przywodzocymi na mysl Sukiennice. Nieco zbyt pelne samochodow. Z Arrequipa można wziasc samochód do Canyon de Colca, odkryty przez Polakow. Pojecia typu „najglebszy kanion” czy „najwiekszy kanion” są dość nieprecyzyjne, ale niektorzy twierdza, ze Colca jest najglepszy na swiecie (po badaniach w 2005 roku przeprowadzonych również przez Polakow), chociaz Wikipedia glosi inaczej – kanion Yarlung Tsangpo w Chinach ma 6,009 metrow glebokosci, Colca tylko 3,501 metrow). (Swoja droga w Andach wiele razy spotyka sie informacje, ze cos tutaj jest naj naj na swiecie, ale jesli to sprawdzisz szybko sie okazuje, ze to brednie). Kanion jest przepiekny, a jego glowna atrakcja są kondory, które tam można obserwowac. Wspaniale, imponujace ptaki, najwieksze latajace w swiecie, majace do 3,1 metrow rozpietosci skrzydel (jeden gatunek albatrosa ma większy, do 3,4 metra), pelniace bardzo wazna role w tutejszych kulturach starozytnych, jak i obecnych panstwach narodowych, jest symbolem narodowym Argentyny, Chile, Boliwii, Peru, Ekwadoru i Kolumbii. W Perú raz na jakis czas az do teraz (lub do niedawna?) organizuje się spektakle, w których wiaze się kondora na grzbiecie byka i zmusza się je do walki. Byk reprezentuje Hiszpanie, Kondor Inkow – jeśli wygra byk, oznacza to zle lata dla ludnosci, jeśli Kondor – dobre.
W okolicach kanionu można tez zobaczyc tarasy inkaskie, tworzony by kontrolowac uprawy – na roznych wysokosciach chodowano rozne rosliny - mistrzostwo agrokultury. Ludnosc Andow az to teraz ich uzywa. Widok tarasow jest niesamowity.
W Arrequipie odwiedzilismy również muzeum z mumia Juanita (która nie jest mumia, tylko zamrozonym cialem, nie zostala poddana procesowi mumifikacji) – dziewczynki poswieconej przez Inkow na gorze Ampato, jako ofiara aby udobruchac Wulkan. Inkowie uwazali wulkany i gory za bogow, za istoty zyjace. Poswiecali dzieci z rodzin arystokratycznych, przygotowywane od urodzenia do bycia zlozonymi w ofierze - musialy być zdrowe, bez ubytkow w zebach, i dobrze wyedukowane, aby ofiara byla jak najbardziej wartosciowa. Dzieci odbywaly podroz na gore eskortowane przez kaplana i kilka innych osob, w odpowiednim miejscu przeprowadzano ceremonie, podczas której odurzano je za pomoca alkoholu, i zadawano im cios specjalna laska kaplanska w tyl glowy, powodujac smierc. Cialo dziewczynki, nazwane Juanita, swietnie się zachowalo dzieki zamrozeniu. Oprócz niej na Ampato znaleziono również dwa ciala chlopcow. Wszystkie ofiary składano w pozycje plodu, Inkowie (a także wczesniejsze kultury, jak Nazca i kilka innych) bowiem wierzyli ze w ten sposob zmarli rodza się do nowego zycia. W wyniku posmiertnego usztywnienia miesni, spowodowanego przez zachodzace po smierci reakcje chemiczne, cialo dziewczynki znajduje się w pozycji siedzacej, z rekoma zaplecionymi ponizej kolan.
Niestety podczas pobytu nie zwiedzilismy Monasterio de San Francisco, wychodzac z zalozenia ze nie bedziemy placic 30 soli aby wejsc do kosciola... Po calej podrozy co prawda kasy nam nie zostalo szczegolnie dużo, ale zaluje, ze to miejsce pominelismy.
Puno
Z Arrequipa wyruszylismy do Puno, gdzie na jeziorze Titicaca zwiedzilismy Plywajace Wyspy ludu Uros, zrobione z trzciny. Uros stworzyli te wyspy, aby uzyskac niezaleznosc najpierw od Inkow, pozniej od Hiszpanow. Zyjac obok kultury Aymara, silnie z nimi zwiazani poprzez sluby, z czasem stracili swoj wlasny język Uros i teraz posluguja się jezykiem Aymara. Widok plywajacych wysp z trzciny – niezwykly. Na wyspach zyje obecnie okolo 50 rodzin. Z powodu coraz trudniejszej, dramatycznej sytuacji finansowej, niedawno zdecydowali się na zezwolenie na odwiedziny turystow, którzy kupuja ich wyroby artystyczne z trzciny i inne. Odwiedzilismy także wyspe (już nie plywajaca) Taquile, podtrzymujaca swoja specyficzna kulture i stroje – jako ze Hiszpanie, podbiwszy wyspe jako jedno z ostatnich miejsc Imperium Inkow, zakazali uzywac inkaskich strojow, ludnosc przybrala ubior chlopski, który do dziś dzien uzywaja. Charakterystyczne są czerwone i czerwono – biale czapki, które nosza odpowiednio zonaci i kawalerowie, również pasy, w które wszywaja (tak, mezczyzni szyja, do teraz można ich zobaczyc lazacych tu i tam cos szydelkujacych) wlosy swoich zon, które obcinaja dwa razy w zyciu – raz jako bardzo mlode, raz podczas slubu, na znak poswiecenia, aby podkreslic wage cermonii slubnej. Pasa takiego podobno nie da się kupic. Kobiety nosza pasy, na których za pomoca obrazow opowiadaja historie swojego zycia, umiejac taki pas czytac można zobaczyc ile dzieci ma, czy jest mezatka, czy dzieci wyprowadzily się z domu, i inne wazne wydarzenia. Ludzie ci kontroluja ilosc turystow, tak zeby im za bardzo nie przeszkadzali, ale wyglada na to ze ich liczba jeszcze nie przekroczyla uwazanej przez nich za zbyt wysoka. W latach dziewiecdziesiatych przyplyneli pierwsi turysci na lodziach mieszkancow Puno, ale Taquilczycy stawili opor, i sami zmonopolizowali turystyke na swojej wyspie, teraz lodzie z turystami naleza do nich.
Uyuni
Z Puno udalismy się do Boliwii, przez Copacabana, La Paz, do Uyuni w prowincji Potosí. Tam zwiedzilismy Salar de Uyuni, pustynie soli, najwiekszy na swiecie Salar. I jedno z najpiekniejszych miejsc, jakie widzialem. I jednoczesnie strasznych – pustynia soli, jak można sobie wyobrazic, jest jednym z najbardziej nieprzyjaznych dla zycia miejsc na ziemi (chociaz Flamingi, w slonej wodzie na granicach pustyni, znajduja cos do jedzenia). Dla ludzi, którzy mieszkaja w okolicy i pracuja przy wydobyciu soli, Salar ma dwie strony - jest miejscem pracy, ale rowniez miejscem powodujacym smierc – ich życie trwa okolo 40 lat, a praca nie przynosci im szczegolnych zyskow. Nadzieja mieszkancow regionu jest rozwijajaca się turystyka, jednak produkcja wyrobow z soli również wymaga tej soli wydobycia i zycia nie wydluza. Wyroby z soli, podobnie jak wlasciwie wszystko w Boliwii (poza uslugami biur turystycznych...), są bardzo tanie.
Salar powstal miliony lat temu, kiedy przez zderzenie plyt tektonicznych Nazca i Poludniowo-amerykanskiej część Pacyfiku zostala wyniesiona na wysokosc 3600 metrow, a następnie wyschla. Przez jakis czas miala polaczenie z jeziorem Titicaca.
Na Salar de Uyuni odwiedzilismy kopce z soli, przygotowane w tej formie do transportu, Ojos de Salar – zrodelka wody wybijajace sie przez sol, sama pustynie, po której nieco się powloczylismy, hotel zrobiony z soli i przemienony w muzeum (obecnie na samej pustyni nie można budowac hoteli, z powodu problemow z odpadkami i ekskrementami) i wyspe Incahuasi, zwana tez Isla de Pescado, jako ze ogladana z odleglosci ma forme ryby. Jest to wyspa koralowa (!!!) (zostala wyniesiona na te wysokosc razem z kawalkiem oceanu), na której znajduje się wyjatkowa w okolicy ilosc wielkich kaktusow mierzacych do dziesiecu metrow wysokosci, cala wyspa jest ich pelna, i widok jest przepiekny. Niektore z nich mają ponad tysiac lat, można zobaczyc jeden który mial 1203, i umarl w 2007 roku. Kaktusy te można spotkac w okolicy, ale nigdy więcej niż kilka obok siebie. Na wyspie rosna w ogromnym skupisku, nie wiem dlaczego.Przypuszcza się, ze ich nasiona zostaly tam przetransportowane przez ptaki.
Po odwiedzinach wyspy udalismy się do hotelu u podnozy Wulkanu Tunupa, wspanialego, z wielkim widocznym kraterem, gdzie spedzilismy noc. Pod wulkanem znajduje się wioska. Fascynujace jest, ze można zyc w takim miejscu, na wyspie pomiedzy dwoma Salarami, chodujac quinua (cos jak nasza kasza gryczana), lamy, bydlo i swinie – to miejsce wydaje się być dziura na mapie. Na granicy pustyni, na jeziorku, widzielismy flamingi, które cos zjadaly w tej slonej wodzie. Piekne ptaki, stanowia imponujacy widok w locie.
W nocy postanowilem się przejsc, chcialem zobaczyc, jak pustynia wyglada w nocy. Jako ze nie ma wielu zrodel swiatla w okolicy, niebo jest przepiekne, i pelne gwiazd, można obserwowac droge mleczna w swojej okazalosci. Sol jest biala jak snieg, więc w nocy – srebrna lub niebieska. Ale coz, spacery po nocy po pustyni, samemu, nie naleza do najrozsadniejszych pomyslow, i spotkalo mnie to czego można się bylo spodziewac – zgubilem się. Na szczescie nie na samej pustyni, ale wracajac pomylilem droge do hotelu, i lazilem w ciemnosciach kolo swin z jakiegos gospodarstwa, których nie widzialem ale slyszalem bardzo blisko (jak dla mnie zdecydowanie za blisko w tym momencie), i aby dostac się do hotelu musialem przeskakiwac przez zrobiony z ulozonych kamieni mur (w sklad którego wchodzila skala, po której się wspialem). Szczerze powiedziawszy, najadlem się sporo strachu:)
Z rana ruszylismy w gore wulkanu, gdzie w jaskini w skale znajduja się groby zlozonych w ofierze wulkanowi osob, znow w formie plodowej.
Część tych brutalnych tradycji trwa az do teraz w pewnych czesciach Boliwii – jednak wulkanom nie składa się już w ofierze ludzi doroslych ani starszych dzieci, jedynie usuniete plody, poronione lub poddane aborcji. Inna tradycja, na polnocy prowincji Potosí, to Baile Tinkuy, taniec podczas którego tanczacy walcza ze soba, az jeden z nich padnie martwy, lub przynajmniej powaznie ranny. Konstytucja Boliwii nie zakazuje takich praktyk, jako ze są czescia rdzennej kultury, która chroni i promuje.
Po wizycie na Tunupa wrocilismy na Salar, poszwedalismy się troche, i pojechalismy zwiedzic cmentarzystko pociagow w Uyuni, a pozniej – do Cuzco w Perú.
Przyjechalismy wieczorem, więc spedzilismy noc i ruszylismy zobaczyc Machu Picchu.
Machu Picchu
Są przynajmniej trzy sposoby na dotarcie do Machu Picchu. Pierwszy z nich, to pociag, który wybiera zdecydowana większość turystow. Jego powaznym minusem jest koszt – ok 40 dolarow. Drugim jest podroz na piechote szlakiem Inkow, którego minusem jest czas trwania – dwa dni. Trzecim, który wskazal mi poznany w Nazca japonczyk o imieniu Nao, bardzo porzadny facet, na ile moge to stwierdzic po kilku godzinach znajomosci, jest wziecie autobusu do Santa María, następnie transportu do Hidroeléctrica (przez Santa Teresa), i stamtad 2-3 godzinki spacerem po torach kolejowych do Aguas Calientes, miasteczka u podnozy Machu Picchu (to tez nazwa gory kolo ruin). Wlasnie te trzecia wybralismy, jako ze koszt jest bardzo niski, a do tego – krajobrazy, które można zobaczy z autobusu i samochodu bardzo imponujace. Część trasy, od Santa María do Hidroeléctrica to waska droga nad przepascia, widoki przepiekne, ale dojechalem nieco znerwicowany (chociaz nawet nie w czesci tak bardzo, jak w drodze powrotnej....). Ponadto spacer po torach to spacer przez dzungle wysokogorska , sposrod której wystaja wielkie, skaliste gory, czesciowo nia porosniete. Wyruszywszy z hostelu w Cuzco przed 7 rano, na miejscu bylismy dobrze po zmierzchu, okolo 7.30, ale naprawdę warto bylo. Po drodze poznalismy grupe Argentynczykow, Tony, Naty i Luis, z ktorymi spedzilismy czas az do wyjazdu z Aguas Calientes. Wstalismy o 3.30 w nocy, aby nie placac za bus być na 6 rano już na gorze, u bramy do Machu Picchu.
Poza samym widokiem ruin, pierwsza rzecz, która mnie uderzyla po otwarciu bramy to przebiegajacy przez nie turysci, pedzacy by ustawic się w kolecje do Huayna Picchu, gore z kawalkiem ruin, na która dziennie wpuszczaja jedynie 400 osob. Widzac to, postanowilismy nie tracic czasu i darowac sobie gore, zwiedzajac same ruiny.
Są rozne teorie odnosnie funkcji Machu Picchu, co do jednego wszyscy są zgodni – bylo bardzo wazne. Inkowie zniszczyli kawalek drogi i je opuscili (lub czesciowo wymarli na ospe, jednak przypuszcza się ze po prostu stamtad odeszli, jako ze odnalezione ciala nie nosza znaczacych sladow choroby), aby Hiszpanie nigdy miasta nie znalezli. Według niektorych teorii już w czasie podboju przez Hiszpanow miasto bylo opuszczone. Ponadto przypuszcza się, ze ksztalt kondora, jakie miasto ma, nie jest przypadkowy i odnosi się do wierzen Inkow, którzy czcili Kondora, Pume i Weza (przypuszcza się ze Cuzco, stolica imperium, mialo ksztalt pumy i inne miasto ksztalt weza) – symbole kolejno swiatow Duchow, Ludzkiego i Zmarlych. Istnieje teoria, ze był to typ uniwersytetu, czy szkoly, w której arystokracja inkaska odbierala edukacje. Mowi się także o znaczeniu religijnym, mialy tam takze rezydowac Swiete Dziewice, odnosnie których (znowu) istnieje wiele teorii. Mozliwe ze bylo to centrum naukowo – religijne. Zylo tam od 300 do 1000 osob.
Miasto jest podzielone na część swiatynna, arystokracji, i zwyklych obywateli. Kompleks swiatynny składa się z kilku budynkow – swiatyni boga Wirakocza, Swiatyni Intihuatana i Swiatyni Trzech Okien. Intihuatana nosi nazwe od kamienia, którego Inkowie uzywali do przewidywania przesilen i rownonocy. Intihuatana byl za czasow Inkow w kazdym wazniejszym miescie, ale wszystkie poza tym jednym zostaly zniszczone przez Hiszpanow uwazajacych je za heretyckie narzedzia kultu slonca. Ten w Machu Picchu został uszkodzony podczas krecenia reklamy piwa – spadlo na niego cos duzego i ciezkiego (bez komentarza). W Swiatyni Trzech Okien mozna zobaczyc Cruz Andina - Krzyz Andyjski (polowe w kamieniu, a polowe utworzona przez cien), zwany także Cruz del Sur i Chacana, ktory reprezentuje wizje swiata inkaskiego i daje wglad w ich filozofie. Najslawniejszy i być może najwazniejszy symbol andyjski. Reprezentuje 4 czesci imperium, 3 Swiaty (Duchow, Zywych i Zmarlych), hierarchie spoleczna (Inca, rzad, narod), rozmieszczenie energii w cyklu slonecznym i parę innych.
Machu Picchu prezentuje dwie rozne formy budownictwa incaskiego – dominuje mury z kamieni które laczano przy pomocy roznych substancji, druga forma, której uzywano przy konstrukcji budynkow dla elity, perfekcyjnie wypolerowane i ulozone tak, ze w niektorych miejscach nie można wlozyc między nie nawet ostrza zyletki. Niektore z tych kamieni mają bardzo skaplikowana forme, jeden w Machu Picchu ma az 33 katy (jeden slawny w Cuzco ma ich 12, inny w jednej inkaskiej swiatyni, której niestety nie widzialem, ma ponad 50). Konstrukcje inkaskie są bardzo odporne na bardzo częste w Perú wstrzasy sejsmiczne (m. in. okna i mury w formie trapezoidalnej, wzmocnienia scian), do tego stopnia ze trzesienia ziemi z lat 1650 i 1950 niszczyly w Cuzco hiszpanskie i nowoczesne budowle, tymczasem pozostalosci Inkow przetrwaly niemal nienaruszone. Istnieja również silne dowody, ze część budynkow w Machu Picchu zostala skonstruowana w odniesieniu do pozycji slonca podczas przesilen.
W Machu Picchu, podobnie jak w wielu miejscach w Perú az do teraz można ogladac oslawione tarasy Inkow, które sluzyly im agrokulturze na stokach gor. Ich uzycie pozwalalo na kontrole upraw i ich rozmieszczenie według wysokosci, na jakiej mogą rosnac, a także pozwalaly na utorzenie systemu irygacyjnego (który ogolnie w Machu Picchu jest bardzo imponujacy, według badaczy Alfredo Valencia i Keneth Wright “tajemnica dlugowiecznosci Machu Picchu jest system drenazy)”. Tarasy (oczywiscie nie te w Machu Picchu) są do teraz uzywane przez mieszkancow Perú.
Niestety, Machu Picchu jest kolejnym przykladem mechanizmu, który można obserwowac w wielu miejscach Ameryki Lacinskiej. Jeśli na czymś można zrobic pieniadze, robi się je niewiele dbajac o ich zrodlo, myslac w czasie terazniejszym i zapominajac o przyszlosci.
Sporo mowi sie o ochronie spolecznosci lokalnych przed nie dbajacymi o ich interesy korporacjami miedzynarodowymi i rzadami centralnymi – i bardzo slusznie – jednak spolecznosci lokalne nie zawsze sa niewinne i nie zawsze same dbaja o swe otoczenie. Podobnie jak na Galápagos, tak i w przypadku Machu Picchu spolecznosc lokalna przez brak myslenia o czyms wiecej niz wlasny (i rozumiany bardzo krotkowzrocznie) interes, wbrew pewnym protestom rzadu centralnego jest w trakcie niszczenia swiatowego dziedzictwa kultury.
Strefa wokol Machu Picchu to rezerwa. Jednak przez wzrost popularnosci, ruiny sa oblegane przez tysiace turystow dziennie, a miasto Aguas Calientes rozrasta sie w zastraszajacym tempie wycinajac pierwotny las dookola, by zaspokoic potrzeby wzrastajacej liczby turystow i by zaproponowac im cos wiecej, za co moga zaplacic. Same Machu Picchu przyjmuje wiecej turystow niz jest w stanie zniesc, co odbija sie na ich kondycji. Pozwala sie na to, poniewaz z turystami przybywaja pieniadze. Poza wstepem na Huayna Picchu (400 turystow dziennie, co konczy sie porannym wyscigiem przez ruiny chetnych ja odwiedzic turystow – przerazajace i budzace niesmak...) nikt ich nie limituje. W rezultacie tego wszystkiego Machu Picchu znalazlo sie na liscie Dziedzictw Zagrozonych.
Z Machu Picchu znow piechota wrocilismy do Hidroeléctrica, stamtad samochodem do Santa Teresa, i kolejnym samochodem do Santa María (z bardzo mlodym kierowca który jechal nad przepascia z zdecydowanie za duza jak na mój gust predkoscia, balem się jak cholera, az do teraz ogarnia mnie chlod jak o tym mysle) i stamtad znow do Cuzco.
Cuzco
Cuzco bylo stolica Imperium Inkow, którego porzatek jest zanurzony w legendach. Zgodnie z nimi, w XII wieku pierwszy Inca, Manco Capac, syn boga slonca Inti, zanurzyl zlote berlo w ziemi w miejscu zwanym Qosq´o (w Qechua Pepek Swiata) (:), gdzie zbudowano miasto znane obecnie jako Cuzco. Miasto faktycznie powstalo w XII wieku i Manco Capac był jednym z pierwszych liderow ludu Inkow, ale wykopaliska archeologiczne wskazuja, ze wczesniej byly tam inne kultury, o których wiadomo niewiele, poza tym ze braly udzial w ekspansji kultury Wari.
Osmiu pierwszych Inca (wladcow) rzadzilo niewielkim skrawkiem ziemi wokół miasta, gdzie walczyli o przetrwanie z otaczajacymi je plemionami. Jedno z nich, Chanka, okolo 1438 roku bylo o krok od podbicia Cuzco. Osmy Inca, Viracocha, i jego najstarszy syn byli przekonani, ze Cuzco jest stracone, ale trzeci syn nie chcial się poddac i zebraszy armie z pomoca starszych generalow, w desperackiej ostatecznej bitwie zwyciezyl Chanka (według legendy kamienie na polu bitwy przemienily się w wojownikow i pomogly Inkom w zwyciestwie), i przybrawszy imię Pachacutec obwolal się dziewiatym Inca. Rozpoczal pierwsza fale podbojow i w ciagu następnych dwudziestu pieciu lat podbil większość srodkowych Andow między jeziorami Titicaca i Junín. Porownywany z Aleksandrem Wielkim i Czyngis Hanem, poza podbojami rozwinal również architekture miejska. Uformowal Cuzco w ksztalt Pumy, zbudowala siec kanalow zaopatrujac miasto w wode, zbudowal m.in. swiatynie Coricancha. Jego syn, Tupac Yupanqui, był dowodca na miare swego ojca. Do smierci w 1493 roku utworzyl Imperium rozciagajace się od Quito w obecnym Ekwadorze az na poludnie od Santiago w Chile. Imperium w tym czasie bylo zdecydowanie najwiekszym, jakie kiedykolwiek istnialo na polkuli zachodniej az do czasow kolonialnych. Syn Tupaca Yupanqui, Huayna Capac, był ostatnim rzadzacym zjednoczonym imperium. Probowal powiekszyc odziedziczone imperium walczac z plemionami Pasto i Papayán na poludniu obecnej Kolumbii, jednak batalie nie przyniosly rozstrzygniec. Przed smiercia podczas jednej z epidemii (grypa, ospa) przyniesionych przez Europejczykow i rozprzestrzeniajacych się na poludnie od Ameryki Srodkowej i Karaibow, podzielil imperium między dwoch synow: Atahualpa w Quito i Huascar w Cuzco. Wszczeli oni wojne domowa w poszukiwaniuy wladzy nad calym imperium. Huascar był popularniejszy jako ze większość zycia spedzil w stolicy, Atuahualpa z kolei mial poparcie zaprawionej w bojach na polnocy armii i w 1532 roku, po kilku latach wojny domowej, zwyciezyl decydujaca bitwe i pojmal Huascara. Jako nowy Inca zjednoczonego imperium udal się do Cajamarca, aby odpoczac.
W czasie trwania wojny domowej w Polnocnym Ekwadorze wyladowal Francisco Pizarro. Atahualpa, swiadomy ich obecnosci, był zbyt zajety wojna domowa by przejmowac się mala banda obcokrajowcow. 16 listopada 1532 roku w Cajamarca zaaranzowano spotkanie, które mialo zmienic losy Ameryki Poludniowej na zawsze. Podczas spotkania Atahualpa został pojmany przez kilkudziesieciu konkwistadorow, którzy poza tym zabili tysiace nieuzbrojonych indian i przegonili dziesiatki tysiecy innych, rozpoczynajac podboj imperium.
Istnieje wiele mitow dotyczacych powodow upadku Imperium Inkow. Mowi się, ze Inkowie wzieli Hiszpanow za bogow, ponieważ w ich wierzeniach (czesciowo prawdopodobnie, ze względu na podobienstwa, zaadaptowanych z wierzen Aztekow – Inkowie bardzo często przyjmowali do swojej kultury wplywy z innych, zwlaszcza podbitych, przypuszcza się ze Wirakocza pochodzi od azteckiego boga Quetzalcoatl, chociaz oczywiscie imperia są od siebie bardzo oddalone) wystepuje bialy, brodaty czlowiek (Wirakocza?), a indianie biali nie są i brod raczej nie miewaja. Wszystko jednak wskazuje, ze elita Inkow miala jasniejsza skore niż reszta mieszkancow imperium, i Hiszpanie nie zrobili na nich az takiego wrazenia. Obecnie przypuszcza się, ze Atahualpa, zwazywszy na swoja boska pozycje Inca, syna slonca, nie wyobrazal sobie, ze banda zwyklych ludzi osmieli się podniesc na niego reke, dlatego wpadl w pulapke podczas spotkania w Cajamarca.
Podboj powiodl się z dwoch glownych powodow. Po pierwsze, Pizarro wykorzystal zywe jeszcze emocje dopiero co zakonczonej wojny domowej, i pojmawszy Atahualpe i po kilku miesiacach zamordowawszy go, został zaakceptowany przez mieszkancow stolicy imperium – Cuzco, którzy ciagle byli wierni Huascarowi. Ponadto Pizarro knul intrygi między frakcjami arystokratow w Cuzco. Drugim powodem bylo lepsze hiszpanskie uzbrojenie. Na koniach, w zbrojach i z mieczami ze stali, kawaleria byla wlasciwie nie do powstrzymania dla indian, ktorzy posiadajali jedynie swoje tradycyjne uzbrojenie – palki, wlocznie, proce i strzalki. Dodatkowo na początku Inkowie byli przerazeni widokiem koni i broni palnej, których nigdy wczesniej nie widzieli. Wydaje się, ze niebagatelna role odegraly również choroby przywleczone do Ameryki przez Europejczykow, wczesniej na tym kontynencie nie znane.
Przed smiercia Atahualpa staral się wykupic, wypelniajac jedna komnate zlotem i dwie srebrem. Skarby mialy być dostarczone z Cuzco, aby przyspieszyc proces Pizarro wyslal trzech zolnierzy aby spladrowali swiatynie Coricancha pozbawiajac ja jej bogatego zdobienia.
Po wkorczeniu do Cuzco, rok po pojmaniu Atahualpy i jakis czas po zamordowaniu go, Pizarro wyznaczyl Manco, przyrodniego brata Huascara, jako Inca – marionetke. Po trzech latach „wspolnych” rzadow Manco, zdawszy sobie sprawe ze Hiszpanie zamierzaja w Cuzco pozostac, uciekl i zorganizowal ogromna, ponad stutysieczna armie. Oblegl Cuzco i prawie zwyciezyl Hiszpanow, którzy w desperackiej probie wydostali się z miasta i w brutalnej bitwie pod Sacsayhuamán ocalili się od calkowitej kleski. Manco wycofal się do Ollataytambo i stamtad do dzungli, do Vilcabamba, które stalo się ostatnim punktem inkaskiego oporu.
Imperium Inkow bylo andyjskie, więc umiejscowienie stolicy w Cuzco bylo logiczne (i stamtad na wszystkie strony rozpoczely się podboje). Hiszpania jednak byla imperium miedzykontynentalnym a hiszpanie ludem zaleznym od podrozy morskich, więc ustanowili nowa stolice w Limie (zgodnie z legenda, w miejscu w ktorym wskazali im Inkowie, podczas jednego z kilku dni w roku, gdy w Limie swieci slonce :) ). Z czasem Cuzco, spladrowane ze swych skarbow, na początku epoki kolonialnej istotne, stracilo na znaczeniu. Wiele budowli inkaskich zniszczono aby zrobic miejsce dla kosciolow i budynkow kolonialnych.
(część o historii Imperium Inkow pisalem przy pomocy przewodnika po Perú z serii „Lonely Planet”, 2000r, edycja w języku angielskim. „Lonely Planet” jest „biblia podroznikow”, jednoczesnie symbolem i artybutem turysty - „gringo”.)
Inkowie stworzyli cywilizacje bardzo rozwinieta, ich astronomia i nauka byly na poziomie Majow i Aztekow. Patrzac w niebo, nie szukali konstelacji gwiazd jak to robili nasi przodkowie w Euroazji, ale wpatrywali sie w Droge Mleczna, odnajdujac ksztalty w ciemnych przestrzeniach miedzy chmurami gwiazd, i odnalezli tam Weza, Lame, Pume i inne. Stworzyli rowniez system drog, co na pewno nie bylo latwe w Andach ani w Amazonii. Po tych drogach biegali poslancy – Chaski – od przystanku (domy, w ktorym rezydowali) do przystanku, na kazdym zmieniajac sie z kolega ktory tam czekal. Tym sposobem mogli przebyc trase Cuzco – Machu Picchu podobno w czasie czterech godzin, co obecnie, kiedy wiekszosc drog inkaskich jest historia, byloby mozliwe jedynie samolotem lub helikopterem. Inkowie nie znali jezyka pisanego, przekazywali wiadomosci za pomoca Kipu – systemu suplow na linkach, ktorego do teraz nie udalo sie rozszyfrowac, chociaz prace nad tym trwaja (i juz wiemy, ze byly przynajmniej dwa systemy Kipu – numeryczny i alfabetyczny). Ich budownictwo az do teraz wzbudza ogromny podziw. Na tej bazie wspolczesne Perú probuje zbudowac nowa tozsamosc narodowa. Peruwianczycy, ofiary kolonizacji, probuja okreslic sie na nowo jako spadkobiercy wielkiego Imperium Inkow i innych kultur przed ich przybyciem, zrywajac z powszechnym do nie dawna przekonaniem ze przed przybyciem Hiszpanow na tym terenie zyli jedynie „barbarzyncy”.
Cuzco, polozone na wysokoci okolo 3400 metrow, jest pieknym miastem, laczacym w sobie majestatycznosc inkaskich ruin i elegancje kolonialnej zabudowy. Czesto swiatynie katolickie sa postawione na ruinach budynkow wzniesionych przez Inkow, jak w przypadku swiatyni Coricancha, na ktorej zbudowano kosciol Santo Domingo (a pozniej dach nowoczesny dach aby chronic to, co pozostalo z ruin) – obecnie przemieniony w muzeum. Pelne ruin, kosciolow i muzeow ma podobny klimat jak Quito, Arrequipa czy Krakow, czy inne kulturalne miasta Europy. I podobnie jak one, jest za-bardzo turystyczne i pelne sklepow z pamiatkami. I dosc drogie. Odwiedzic Cuzco, na pewno warto.
Trujillo
Z Cuzco udalismy sie do Trujillo, na polnoc od Limy, aby odwiedzic slawne Chan Chan, najwieksze na swiecie miasto z gliny. Same Trujillo to typowe miasto wybrzeza Pacyfiku, z kolonialnym centrum miasta wyrozniajacym sie nietypowymi, zdobionymi kratami chroniacymi okna budynkow kolonialnych. Przybylismy tam w trakcie manifestacji, miasto bylo zablokowane i pelne policji. Protesty przeciwko nowo uchwalonym ustawom, wobec których wzburzyla się duza część peruwianskiego narodu.
W okolicy Trujillo znajduje się ponad 2000 wykopalisk archeologicznych, większość z nich malutkie, ale wsrod nich znajduja się takie jak La Huaca del Sol, La Huaca de la Luna, La Huaca Arco Iris, i Chan Chan, które jest najwiekszym przedkolumbiskim miastem obu Ameryk, i najwiekszym glinianym miastem swiata. Na tym terenie przez wieki rozwijalo się wiele kultur. Można wymienic glowne okresy kulturowe:
Huaca Prieta lowcy i zbieracze zamieszkujacy ten teren od okolo 3500 p.n.e. do okolo 2300 p.n.e.
Chavín – okolo 850 roku p.n.e., pierwsza z wazniejszych kultur Perú, wysoko rozwinieta artystycznie kultura czcicieli kotow, w okolicy Trujillo reprezentowana przez lud Cupisnique do okolo czasow Chrystusa.
Moche – kultura która rozwinela się wraz ze schylkiem Cupisnique (wyewoluowala z niej), pozostaly po niej imponujace budowle i wspaniala cermika. Nazwa kultury pochodzi od rzeki na poludnie od Trujillo. Kultura ta dominuje od poczatkow naszej ery az do okolo 700 roku. Wyroby ceramiczne wskazuja, ze kultura ta byla silnie schierarchizowana z jednym najwyzszym wladca. Moche pozostawili po sobie mnostwo ceramiki i kilka budowli, w tym la Huaca del Sol i La Huaca de la Luna.
Chimu – kultura dominujaca od okolo 1000 roku az do podboju przez Inkow w 1471 roku (między latami 700 a 1000 prawdopodobnie dominuje wpływ kultury Wari). Chimu mieli swoja stolice w Chan Chan, co dowodzi ze byli wysoko zorganizowanym spoleczenstwem.
(część o historii według, znowu, „Lonely Planet”, 2000r.)
Zwiedzanie zaczelismy od Huaca de la Luna i Huaca del Sol, datowane na na okolo V-VI wiek naszej ery. Są to dwie wielkie piramidy zbudowane przez lud Moche. La Huaca del Sol jest zbudowana z okolo 140 milionow cegiel i jest najwiekszym pojedynczym budynkiem prekolumbiskim w Amerykach. La Huaca de la luna jest nieco mniejsza, ale na pewno nie mniej interesujaca. Rozpoczeta okolo 400 roku, budowana przez kilka pokolen, które nanosily nowe poziomy, do czasu ukonczenia okolo 550 naszej ery miala ich siedem, kazdy calkowicie zastepujacy poprzedni. Przy siodmym poziomie utworzono również zdobienia calej piramidy. W Piramidzie podobno nie uzywano schodow, jedynie rampy. Obecnie archeolodzy otwarli spora część piramidy dokopujac się az do pierwszego poziomu, odslaniajac dobrze zachowane malowidla scienne. Najwięcej informacji o kulturze Moche dostarcza ich jedna z najbardziej imponujacych w historii przedkolumbijskiej ceramika. Zdobione sciany również dostarczaja informacji o wierzeniach religijnych, glownym bogu i czczonych zwierzetach. Na szczycie piramidy składano ofiary dla pobliskiej gory, która czczono jak boga. Badania wskazuja na wazna postac kaplanki.
Tutaj muszę napisac kilka slow o przewodnikach, zarowno w Perú, jak i w Ekwadorze i Boliwii. Niestety, trafic na dobrego przewodnika, jest tak trudno jak na igle w stogu siana. Większość opowiada bzdury, posiada niewielka wiedzę a jeśli ich przycisniesz pytaniami, zaczynaja zwyczajnie zmyslac. Często przedstawiaja rzeczy jako straszniejsze niż w rzeczywistosci, a jeśli jakas sensacyjna teoria zostanie obalona, oni dalej beda ja powtarzac aby hipnotyzowac turystow. Często powiedza to, co turysci chca uslyszec. Wielu z nich ma slabe wyksztalcenie w turystyce, przypuszczam również ze nie bez znaczenia jest fakt, ze większość badan archeologicznych przeprowadzana jest przez obcokrajowcow i narodowe naklady na nauke i archeologie są niewielkie. Z tych to wlasnie powodow, nie napisze wiele o La Huaca del Sol, ponieważ wiadomosci przedstawione mi przez przewodnika na tyle nie trzymaly się kupy i nie potrafil wyjasnic paru podanych danych, ze stwierdzilem, ze nie mam o tej swiatynie zadnych rzetelnych informacji oprócz powyzej podanych. Więc sfrustrowany tym faktem, pomijam La Huaca del Sol.
Z Huacas del Sol i de la Luna udalismy się zwiedzic ruiny znacznie już pozniejsze.
La Huaca Arco Iris to budowla znacznie pozniejszej kultury Chimu. Jest dobrze zachowana, powniewaz odkopano ja dopiero w latach szescdziesiatych. Swiatynia składa się z grubego na dwa metry muru, placu na ktorym poddani skladali ofiary, wielu pojemnikow na dary i podwyzszenia (szczyt swiatyni), na które prowadzi dość stroma rampa (nie schody, aby w lektyce można bylo latwo wniesc wladce). Nazwa swiatyni pochodzi od motywu teczy pokrywajacego mury. Niegdys pomalowana, obecnie zachowaly się jedynie slady zoltej farby.
Chan Chan, to jak wspomnialem, najwieksze prekolumbijskie miasto obu Ameryk i najwieksze na swiecie miasto z gliny. Podobnie jak wszystkie budowle w okolicy i wiele pozostalosci kultur, takie jak tkaniny, zostaly zniszczone przez rzadkie w tym pustynnym rejonie deszcze, wystepujace co kilka dekad, prowokowane przez fenomen El Niño. Obecnie zmiany klimatyczne spowodowaly czestsze deszcze i przyspieszenie rozkladu pozostalosci archeologicznych. Chan Chan roztapia sie z zastraszajaca predkoscia. Duza czesc miasta juz przypomina zamki z piasku po przejsciu przez nie pierwszej fali przyplywu.
Chan Chan w szczycie swojej chwaly mial okolo 60 tysiecy mieszkancow i ogromnie ilosci zdobien ze zlota, srebra i ceramiki. W 1471 roku zostalo podbite przez Inkow, jednak jako ze ci byli zainteresowani poszerzeniem kontroli imperium a nie gromadzeniem bogactw, zloto i srebro pozostaly na swoim miejscu az do przybycia Hiszpanow, którzy w ciagu kilku dziesiatek lat nie pozostawili praktycznie nic. Nieliczne pozostalosci zostaly zgrabione w ciagu lat przez Huaqueros, zbieraczy skarbow i przeklenstwo archeologow. Miasto skladalo się z dziewieciu mniejszych miast – dzielnic, zbudowanych przez dziewieciu kolejno panujacych wladcow. Do zwiedzania jest otwarty jeden z nich, sektor Tschudi, dobfze zachowany i czesciowo odrestaurowany. Pozostaly zdobienia, które daja wyobrazenie tego jak wygladalo to miasto w czasie swojej swietnosci (poza zlotem i srebrem oczywiscie). Obecnie Chan Chan, wielkie miasto z gliny, przedstawia soba smutny widok – niewiele jest miejsc tak prowokujacych do myslenia nad przemijaniem jak roztapiajace się niczym zamek z piasku swiatowe dziedzictwo kultury.
Powrot do domu - male podsumowanie negatywne
Z Trujillo wrocilismy prosciutko do Guano w Ekwadorze, nie bez przygod na granicy oczywiscie, ale bez zadnych ekscesow wartych opisania.
Male podsumowanie – co się nie udalo. Jako ze sporo pozostawilismy na droge powrotna, nie starczylo czasu lub pieniedzy aby niektore miejsca odwiedzic. Poza Monasterio w Arrequipa o ktorym już pisalem, pozostawilismy z boku Isla del Sol i Isla de la Luna na jeziorze Titicaca w Boliwii. Nie odwiedzilismy Choquequirao, ponieważ podroz trwa cztery dni, których nie mielismy. Nie udalo się zobaczyc Chavín de Huantar, pozostalosci kultury Chavín (która nosi imię od tych ruin wlasnie), bo ledwie nam starczylo pieniedzy na podroz powrotna. Z braku czasu i pieniedzy nie zwiedzilismy okolic Cuzco tak, jakbysmy chcieli, a ja nie zwiedzilem Limy tak, jakbym chcial. Ale ogolnie rzecz biorac, podroz traktuje jako bardzo udana i mysle ze wiele się podczas niej nauczylem.
Festivalfff 2012
Hace 13 años
Chodzi Ci o ten: http://en.wikipedia.org/wiki/Chakana symbol? Nic innego nie mogłem znalezc. Interesujaca symbolika i fakt, ze ksztaltem troche przypomina niektore mandale tybetanskie jak dla mnie. Pomijam juz, ze zawiera przenosne przejscie do zaswiatow dla szamana. Chyba musze sobie cos takiego sprawic :D
ResponderEliminarPawel
Dokladnie ten. Tyle ze nia Wiki angielskiej jest bardzo malo informacji. Ponadto co tam napisali znaczenia maja "schodki" krzyza, reprezentujace swiaty zmarlych, zywych i duchow, reprezentuje rowniez podzial klasowy spoleczenstwa inkaskiego, same imperium i Cuzco jako jego stolice, i sporo innych rzeczy, w sumie obawiam sie ze calego znaczenia tego symbolu jeszcze nie ogarniam :) Jest naprawde ciekawy. Kupilem naszyjnik z jednym takim, polowa biala (kamien) i polowa czarna (cien),ale go podarowalem :) Jak chcesz, to poszukam i Ci przywioze (jesli Ci zalezy aby byl z Ameryki, mysle ze wisiorki z Chakana mozna kupic wszedzie ). W pazdzierniku prawdopodobnie bede w Limie.
ResponderEliminarPozdrawiam!
To bardzo mile z Twojej strony, ale mysle ze nie bedzie konieczne, dziekuje :)
ResponderEliminarP.